Czym charakteryzuje się inwestowanie w sztukę?

Inwestowanie i sztuka to pojęcia, których połączenie dla jednych oznacza możliwość tworzenia i dalszego rozwoju artysty a także zachowania spuścizny po jego śmierci, dla innych zaś stanowi synonim jednej z metod zarabiania pieniędzy na globalnym rynku. Pamiętać jednak należy, iż jedną z podstawowych prawd związanych z kolekcjonowaniem dzieł sztuki (zwłaszcza nowoczesnej) w celach inwestycyjnych jest duży udział elementu ryzyka. Podstawowe warunki stworzenia wartościowej kolekcji sztuki to: pasja, konsekwencja, wiedza, wytrwałość i właśnie skłonność do ryzyka, ale także możliwości finansowe.

Jedna z teorii dotyczących inicjacji na rynku sztuki brzmi: zanim zaczniesz inwestować, przez rok nic nie kupuj, tylko obserwuj. Wykorzystaj ten czas na naukę, kontakty towarzyskie w środowisku artystycznym, bowiem bez doświadczenia w patrzeniu na sztukę i zrozumienia źródeł określonych postaw artystycznych znacznie trudniej zrozumieć i określić charakter czy piękno, a w konsekwencji ocenić jej wartość.

Jak wygląda polski rynek?

Rosnące zainteresowanie sztuką wśród polskich kolekcjonerów skutkuje powstawaniem coraz to nowych, galerii i domów aukcyjnych, w których co roku odbywa się od kilku do nawet 40 (jak w przypadku DA Desa Unicum) licytacji rocznie. Z prognoz wynika także, że wraz z rosnącą zamożnością polskiego społeczeństwa w ciągu najbliższych lat rynek sztuki będzie się szybko rozwijał. W 2020 r. polski rynek inwestycji w sztukę może urosnąć nawet trzykrotnie w stosunku do obecnej wartości ok. 300 mln zł.

Tendencję tę wydaje się potwierdzać fakt, iż zeszły rok był rekordowy pod kątem sprzedaży dzieł sztuki zarówno dawnej, jak i współczesnej, gdyż obroty największych polskich domów aukcyjnych wzrosły aż o 49 proc. w stosunku do roku 2014. Zauważalny jest także bardzo korzystny trend, kiedy to na znaczeniu zyskuje sztuka współczesna, która mówiąc potocznym językiem, staje się coraz bardziej modna.

W tym świetle wzrasta również systematycznie zainteresowanie polską młodą sztuką a jej aukcje, na których dzieła twórców młodego pokolenia wyceniane są zwykle na kwoty nie przekraczające 500-1500 złotych, cieszą się coraz większą popularnością.

Jak wygląda rynek europejski / światowy?

Trzej najwięksi gracze na międzynarodowym rynku sztuki to, według danych TEFAF 2016 Art Market Report, USA (43 proc.), Wielka Brytania (21 proc.) i Chiny (19 proc.). W samej Europie prym wiedzie oczywiście Wielka Brytania z 64 proc. udziałem w rynku, następnie Francja (19 proc.), której znaczenie jednak z roku na rok systematycznie maleje, i Niemcy (5 proc.).

Obecnie także zmienia się nieco struktura handlu sztuką, na co główny wpływ ma rozwój Internetu, w tym łatwość sprzedaży on-line i konkurencja coraz większej ilości targów sztuki. Obecnie na całym świecie organizowane jest corocznie ponad 2600 tego typu imprez. Warto wymienić niektóre z tych największych, jak: Documenta w Kassel, Biennale w Wenecji, Berlin Biennale, Manifesta, Performa, Frieze Art Fair, Art Basel czy Art Dubai.

W co inwestować? Co cieszy się największą popularnością?

Fundusze inwestycyjne kupują przeważnie prace znanych artystów, bo w długim terminie dają one stabilne stopy zwrotu. Z danych portalu Artnet wynika, że artystą, który w ostatnich 4 latach był najbardziej popularny na aukcjach (a więc jego dzieła mają największą płynność), jest Andy Warhol. Portal informacyjny rynku sztuki ArtPrice podaje, iż najpopularniejszą technikę obecną na rynku dzieł sztuki stanowi nieustannie malarstwo (61,2 proc. obrotów w 2014 roku), daleko za nim są rysunek (17,4 proc.) oraz rzeźba (15,3 proc.).

Dzieła nieżyjących, uznanych artystów są cenniejsze po ich śmierci, z oczywistej przyczyny - ponieważ ich zasoby już nie wzrosną. Jednak to sztuka najmłodsza cieszy się zdecydowanie rosnącą popularnością. Jej udział w rynku wyniósł w ostatnich latach ponad 40 proc. Inwestycja w tego typu sztukę wiąże się oczywiście z większym ryzykiem, gdyż młodzi artyści dopiero pracują na swoje nazwisko. Zdarza się jednak tak, że nowy artysta zdobywa uznanie nie tylko w kraju, ale i zagranicą. A wtedy szansa na pomnożenie zysku jest dużo większa. W moim osobistym przekonaniu najlepiej jest kupować dzieła młodych twórców, gdyż mają one największy potencjał wzrostu. Wystarczy udany wernisaż, dobre opinie krytyków i wsparcie mecenasa, by nagle ich nazwisko stało się sławne.

Czy warto inwestować w sztukę?

Kolekcjonowanie dzieł sztuki kojarzy się zazwyczaj ze snobizmem i zamożnością. Wbrew pozorom w sztukę inwestują nie tylko zamożni ludzie, ale również tzw. klasa średnia. Dzieła o wartości poniżej 500 dolarów stanowią aż 80 proc. wszystkich transakcji na światowym rynku sztuki. Wielokrotnie, uczestnicząc w aukcjach, obserwuję zarówno bardzo młode, jak i starsze osoby, których budżet często nie przekracza kilkuset złotych, a którzy mimo to dokonują udanych i w swoim odczuciu bardzo satysfakcjonujących transakcji.

Jaką radę dałby Pan inwestorom, którzy chcą zacząć inwestować w sztukę?

Kolekcjoner umie powiedzieć minimum kilka zdań na temat każdego z dzieł, jakie posiada. Nie tylko ile kosztowało i gdzie zostało kupione, ale także np. w jakich okolicznościach powstało, co było zamierzeniem autora czy z jakiego okresu twórczości artysty pochodzi. - Pomnij, że sąd laika, gdy mówi o dziele, o dziele mówi mało, o laiku wiele! - pisał polski filozof i aforysta Henryk Elzenberg. Według mnie zdanie to, jak mało które, oddaje istotę tego czym powinno charakteryzować się inwestowanie w sztukę.

Warto udzielać się w kręgach kolekcjonerskich, śledzić spotkania w instytucjach artystycznych, rozmawiać z artystami. Zdobywa się w ten sposób przyjaciół, od których często nauczyć się można więcej niż od ekspertów. Sami artyści to często najlepsi doradcy, bo kto jak nie oni wiedzą najwięcej o sztuce współczesnej? Związany z „Guardianem” brytyjski krytyk Adrian Searle ujmuje to wprost: - Artyści i ich prace nauczyli mnie o sztuce absolutnie wszystkiego.

Prawdziwy kolekcjoner nie kupuje sztuki tylko dlatego, że to się opłaca z ekonomicznego punktu widzenia. Prawdziwy kolekcjoner zawsze zwraca uwagę na to czy dane dzieło mu się podoba i czy obcowanie z nim sprawi mu radość i satysfakcję. U większości kolekcjonerów walory estetyczne posiadanych prac mają zasadnicze znaczenie, jednak sztuka, która nas fascynuje, zgodnie z jej definicją kontekstualną, wcale nie musi się podobać, ma natomiast dostarczać wrażeń estetycznych, zmuszać do myślenia i prowokować do dyskusji.

W naszych trudnych dla młodej polskiej sztuki czasach inwestor powinien być jednocześnie mecenasem wspierającym rodzimych artystów. Warto rozmawiać z twórcami, pytać co mają w swoich pracowniach. Bardzo miłą rzeczą przy zakupie dzieł młodych artystów jest to poczucie, że stanowi się ich wsparcie. Nasze pieniądze dają im bowiem także możliwość dalszego rozwoju i tworzenia nowych prac.

Bądźmy także impulsywni. Czasami dobrze jest wyłączyć analityczne myślenie, odrzucić wszelkie mądrości i kupić coś spontanicznie. Często takie zakupy okazują się najbardziej trafione.

I na zakończenie - co szczególnie istotne - zbierajmy dla pasji, nie dla zysku – ten traktujmy raczej jako dopełnienie, swoistą wisienkę na torcie. W tym miejscu przytoczę opinię Wojciecha Fibaka, która szczególnie zapadła mi w pamięć: - często inwestycje na rynkach finansowych są wirtualne. Jeśli natomiast kupujemy dzieło sztuki – mamy coś prawdziwego, namacalnego. Ja dodam jeszcze od siebie, że nawet jeśli inwestycja okaże się nietrafiona z finansowego punktu widzenia, zostaje nam coś, co w dalszym ciągu cieszy oczy.