Czy Polacy gustują w winie?

Polacy coraz bardziej gustują w winie. Trend jest jednoznaczny – rynek wina od 27 lat rośnie w tempie ok. 8-10 proc. rocznie. Według najnowszych badań regularnie po wino sięga już ponad 40 proc. Polaków. Kultura wina dynamicznie rozwija się zwłaszcza w dużych miastach.

Im drożej, tym lepiej. Czy ta korelacja ma miejsc w przypadku win?

Jakość wina jest tylko luźno związana z ceną. Oczywiście trudno porównywać marketowe Vinho Verde za 9,99 zł z klasyfikowanym Bordeaux za 500 zł, ale i jedno, i drugie może być w swoim stylu udane lub nieudane, a tańsze wina niejednokrotnie wypadają lepiej od droższych. Czym się kierować? Najlepiej własnym smakiem, które rodzaje win nam najbardziej smakują i w tych granicach poszukiwać lepszych i gorszych.

Jakie kierunki poleca Pan do podróży „winnym szlakiem”? Powiedzmy, chcemy wyrwać się na weekend z Warszawy i spróbować dobrych win. Które kraje, gatunki powinniśmy brać pod uwagę?

Z Warszawy w ciągu 6-7 godzin dojedziemy do dwóch bardzo ciekawych regionów winiarskich – Tokaju i Moraw. Polecam także zwiedzanie polskich winnic, które dynamicznie rozwijają się m.in. w okolicach Zielonej Góry, Jasła, Kazimierza Dolnego, Sandomierza… Oczywiście w zasięgu niedrogiego przelotu mamy praktycznie całą winiarską Europę.

Co sądzi Pan o inwestycji w wino? Czy zdarzyło się Panu zainwestować w trunki?

Inwestycje w wino to kontrowersyjny temat. W ostatnich 5 latach notują wyniki wyraźnie gorsze niż szeroki rynek giełdowy na świecie. Nie brakuje opinii, że wina inwestycyjne są dziś przeszacowane i w przyszłości coraz trudniej będzie uzyskać przyzwoity zwrot z inwestycji. Niektórzy mówiąc wręcz o bańce spekulacyjnej na winach takich jak Bordeaux. Problemem tego typu inwestycji są również mała płynność i wysokie koszty. Inwestycja w wino to zatem raczej snobizm niż wspaniałe finansowe perspektywy.